Kontynuujemy naszą podróż przez arkany i historie mody damskiej. Powoli również wkraczamy w czasy nowożytne. Tym razem skupimy się na wieku XV i XVI, które są o Tyle interesujące, że przynoszą zmiany, które coraz bardziej będą nam przypominać dzisiejszą modę damską.

 

Pierwszą istotną rzeczą, ze zmian o których wspomnieliśmy jest powolne odchodzenie od jednakowego dla obu płci ubioru. Męski krótki i damski długi strój od teraz stał się dopasowany i na ogół rozcięty całkowicie lub częściowo zapinany na guziki i sznurowany. Takie zabiegi jak się później okaże stanowiły pierwszy krok do powstania ubioru współczesnego. Wszystkim przemianom w ubiorze sprzyjał ówczesny nurt artstyczny i powszechna aprobata dla piękna ludzkiego ciała. Swój wydatny wpływ miała również na to sytuacja ekonomiczna, kwitnący handel i coraz bardziej rozwijające się szlaki handlowe. Ubiór był coraz bardziej wyszukany i różnorodny. Wbrew pozorom nie dotyczyło to tylko szlachty, ale i mieszczan, kupców którzy chcieli dorównać arystokracji. Manifestacją majętności stał się właśnie strój. Mieszczanka ubierająca piękną i modną elegancką sukienkę już nie spotykała się z szykanami, a podziwem. We Francji za dyktatorkę modę uważana była na przykład jedna z faworyt króla Karola VII, która uwielbiała nosić najróżniejsze, długie treny. Kiedy te wyszły z mody, każda kobieta pragnęła mieć długą suknie obszytą futrem. Nawet lekko podstarzała kochanka króla, która z pewnością pod koniec swojego życia nie posiadały fit figury, w dalszym ciągu ubierała modne sukienki maxi. Nie przejmowała się zbytnio ówczesnymi trendami. Strój (szczególnie wśród wieśniaczek) miał być obcisły i podkreślać figurę. Modne były zatem wszystkie te sukienki, które ukrywały niedoskonałości i eksponowały kobiece kształty. W późniejszym okresie coraz częściej obserwujemy eksponowanie biustu (dekolt był wiązany na sznurek) oraz wszelkiego rodzaju dodatki, takie jak np. parasole czy kapelusze. Warto też wspomnieć o dopasowanej sukience z dekoltem. Kobiety we Francji i we Włoszech nosiły dwie suknie, zakładane jedna na drugą. Obie były bardzo dopasowane. Całość z pewnością wyglądała bardzo ekstrawagancko, co widać zresztą na malowidłach z tamtej epoki. Przepychem jednak nic nie mogło się równać z modą burgundzką. Bogactwo stylów, haftów i różnych dodatków w dużym stopniu występowało nie tylko w stroju kobiecym, ale i męskim. Przepych wynikał z bardzo ambitnej dynastii panującej, która za wszelką cenę chciała dorównać królom. Coraz częściej było widać także motywy wschodnie, czy orientalne. Kobiety chętnie zakładały ołówkowe spódnice, nawet do pracy w polu. Dziewczynki zaś lubowały biegać w rozkloszowanych sukienkach i spódniczkach. Wbrew pozorom, nie były one najgorszej jakości. Materiały i tkaniny były bowiem coraz bardziej powszechne, a co za tym Idzie – tańsze.